Przecieki Requiem i wielkie emocje - kiedy oburzenie idzie za daleko
W branży gier wideo wycieki są tak stare jak same premiery - ale co jakiś czas temat wraca z hukiem, zwykle wtedy, gdy ktoś znany postanowi dolać oliwy do ognia. Tym razem zrobił to Hideki Kamiya, który w ostrych słowach skomentował osoby publikujące materiały z Resident Evil Requiem przed premierą. Jego wypowiedź była tak przesadzona, że zamiast potępić spoilerowiczów, wywołała raczej dyskusję o granicach internetowej retoryki. Kamiya stwierdził bowiem, że osoby odpowiedzialne za przecieki „zasługują na tysiąc śmierci” i powinny zostać przeklęte tak, by nigdy nie mogły zagrać. Brzmi efektownie? Owszem. Rozsądnie? Niekoniecznie. Grożenie śmiercią ludziom - nawet w formie hiperboli - to poziom dramatyzmu, który bardziej pasuje do scenariusza horroru niż do publicznej wypowiedzi weterana branży. Nie znaczy to, że problem nie istnieje. Spoilery potrafią zepsuć niespodziankę, a wydawca Capcom od lat apeluje, by nie rozpowszechniać materiałów przed premierą. Tyle że twierdzenie, iż wyc...

