Gdzie są pudełka? Premiera Crimson Desert pokazuje niepokojący trend
Są takie momenty w życiu gracza, kiedy człowiek chce zrobić wszystko „po bożemu”. Pójść do sklepu, wziąć pudełko do ręki, poczuć ten zapach świeżego plastiku, wrócić do domu i odpalić grę jak cywilizowany człowiek, a nie jak subskrybent kolejnego cyfrowego ekosystemu. Problem w tym, że coraz częściej… się po prostu nie da. Oto bowiem Crimson Desert - druga po Resident Evil Requiem gra, której nie udało mi się kupić w dniu premiery w wersji pudełkowej. I nie dlatego, że zaspałem. Nie dlatego, że „mogłem zamówić wcześniej”. Po prostu… tych pudełek nie było. Nie było ich w jednym sklepie. Nie było ich w drugim. W trzecim usłyszałem coś, co zapala małą, czerwoną lampkę gdzieś z tyłu głowy: „mały nakład, szybko zeszło”. A w przypadku produkcji Capcom – podobna śpiewka. Mało sztuk na premierę, brak towaru, cyfrowa wersja dostępna „od ręki”. Przypadek? No właśnie. Czy na pewno przypadek? Bo zaczyna to wyglądać jak bardzo wygodny zbieg okoliczności. Gracz chce zagrać tu i teraz - w dniu premie...

