Nowa szefowa Xbox. Reset, eksperyment czy kontrolowany chaos?
W momencie, gdy z fotela lidera marki znika Phil Spencer, internet robi to, co potrafi najlepiej - panikuje. A kiedy jego miejsce zajmuje osoba spoza „growego rdzenia”, panika dostaje tryb turbo. Nową twarzą Xboxa została Asha Sharma - menedżerka z doświadczeniem w AI i produktach technologicznych, ale bez klasycznej ścieżki „od pada do gabinetu prezesa”.
I tu zaczyna się ciekawa historia.
Xbox po erze „gamer-first”
Przez lata Spencer budował wizerunek Xboxa jako marki „dla graczy”. Bluza, półka z figurkami, narracja o dostępności i Game Passie jako rewolucji. Tyle że pod spodem to był gigantyczny, korporacyjny organizm należący do Microsoft. I jak każda korporacja - liczył tabelki.
Dziś sytuacja jest inna. Rynek się zmienił. Sprzedaż konsol przestała być jedynym wyznacznikiem sukcesu. Usługi, subskrypcje, chmura, AI - to są hasła, które rozgrzewają zarządy, nie fora graczy.
W tym kontekście nominacja Sharmy przestaje wyglądać jak przypadek. To nie jest „szefowa od grania”. To jest „szefowa od strategii”.
Internet: „Ona nawet nie gra!”
Najczęstszy zarzut? Brak doświadczenia w branży gier. W sieci pojawiły się komentarze sugerujące, że Sharma dopiero niedawno zaczęła grać, co dla części społeczności jest niemal herezją.
Tylko że… zarządzanie gigantycznym działem technologicznym to nie to samo co speedrun w Dark Souls. CEO nie projektuje poziomów. CEO ustawia kierunek, budżety i priorytety.
Prawdziwe pytanie brzmi nie „czy ona gra?”, tylko „czy rozumie, co Xbox ma znaczyć za 5-10 lat?”.
AI, ekskluzywy i strach przed „korpo-contentem”
Sharma już na starcie odniosła się do obaw związanych z zalewem generatywnego AI. Zapowiedziała, że Xbox nie będzie produkował „bezdusznej zawartości”. To ważny sygnał - bo obawy są realne.
Z drugiej strony gracze domagają się konkretów:
- mocnych gier ekskluzywnych,
- wyraźnej tożsamości marki,
- mniej korporacyjnej mgły, więcej decyzji.
Problem w tym, że Xbox od dawna balansuje między byciem platformą a byciem wydawcą usług. A to dwie różne filozofie.
Co ta zmiana naprawdę oznacza?
Możliwe scenariusze są trzy:
Kontynuacja kursu usługowego - dalsze wzmacnianie Game Passa, integracja z AI i chmurą.
Reset wizerunkowy - próba odbudowania „growej” tożsamości poprzez mocne premiery.
Głębsza transformacja - Xbox jako marka mniej sprzętowa, bardziej ekosystemowa.
Jeśli patrzeć chłodno, nominacja osoby z zapleczem AI sugeruje, że Microsoft nie traktuje Xboxa jak sentymentalnego projektu. To element większej układanki technologicznej.
Emocje kontra biznes
Gracze reagują emocjonalnie - i trudno się dziwić. Xbox to dla wielu marka tożsamościowa. Ale z perspektywy zarządu to linia biznesowa, która ma rosnąć.
Czy brak „growego CV” to wada? Być może.
Czy świeże spojrzenie może pomóc? Równie możliwe.
Najbliższe 12-24 miesiące będą kluczowe. Bo ostatecznie nie liczy się to, kim jest nowa szefowa. Liczy się to, jakie gry zobaczymy i jaką strategię komunikacyjną przyjmie marka.
A internet? Internet i tak będzie krzyczał.
I to jest jedyna rzecz, której możemy być pewni.



Komentarze
Prześlij komentarz