TikTok odpala generator wideo AI. Hollywood już ostrzy noże
Jeszcze niedawno sztuczna inteligencja na TikToku oznaczała głównie filtry, podmianę głosu i proste animacje ze zdjęć. Teraz sprawa wchodzi na zupełnie inny poziom. Właściciel platformy, ByteDance, rozwija narzędzie o nazwie Seedance 2.0 - generator wideo AI, który potrafi tworzyć realistyczne, dynamiczne sceny przypominające fragmenty kinowych blockbusterów.
I tu zaczyna się problem.
AI, które wygląda jak Hollywood
Seedance 2.0 pozwala generować krótkie sceny akcji z rozmachem - z dynamiczną kamerą, realistycznym światłem, efektami cząsteczkowymi i postaciami do złudzenia przypominającymi aktorów znanych z wielkiego ekranu. W sieci zaczęły krążyć materiały stylizowane na produkcje spod znaku Marvela czy DC.
To wystarczyło, by duże studia filmowe - w tym Disney, Warner Bros. oraz Netflix - publicznie wyraziły sprzeciw i zagroziły krokami prawnymi. Powód? Naruszenia praw autorskich oraz generowanie treści ewidentnie inspirowanych chronionymi markami.
W praktyce chodzi o coś więcej niż „inspirację”. Jeśli AI produkuje scenę, która wygląda jak fragment konkretnego filmu, z bohaterem łudząco podobnym do znanego aktora, to zaczynamy wchodzić na bardzo cienki lód.
TikTok idzie o krok dalej
Warto jednak oddzielić dwie rzeczy. Seedance 2.0 to najbardziej spektakularny - i najbardziej kontrowersyjny - przykład. Równolegle TikTok rozwija mniej widowiskowe, ale bardziej praktyczne narzędzia AI dla twórców:
- automatyczne generowanie szkiców scenariusza,
- podział długiego materiału na krótsze klipy,
- inteligentne podpowiedzi tytułów i hashtagów,
- syntetyczne voice-overy.
To funkcje, które realnie przyspieszają produkcję treści i obniżają próg wejścia dla nowych twórców. Problem w tym, że gdy do gry wchodzi generowanie „filmowych” scen z niczego, przestajemy mówić o wsparciu kreatora, a zaczynamy o potencjalnej konkurencji dla studiów filmowych.
Rewolucja czy prawny armagedon?
Branża rozrywkowa już raz zderzyła się z AI przy okazji strajków scenarzystów i aktorów w USA. Teraz temat wraca w jeszcze bardziej namacalnej formie: generator, który w kilka minut potrafi wygenerować scenę akcji przypominającą wysokobudżetową produkcję.
Jeśli Seedance 2.0 zostanie szeroko udostępniony twórcom TikToka, możemy zobaczyć wysyp „quasi-filmowych” klipów, które będą balansować na granicy prawa autorskiego. A wtedy spór między platformami technologicznymi a studiami filmowymi wejdzie w fazę otwartego konfliktu.
Jedno jest pewne: TikTok przestaje być wyłącznie platformą do krótkich, spontanicznych filmików. Coraz mocniej wchodzi w obszar profesjonalnej produkcji wideo wspieranej przez AI. A to oznacza, że stawka rośnie - zarówno technologicznie, jak i prawnie.
I to dopiero początek.



Komentarze
Prześlij komentarz