Microsoft pod lupą. Włosi sprawdzają mobilne Diablo i Call of Duty

 

Gdy mówimy o mobilnych grach free-to-play, zwykle wiemy, na co się piszemy. Darmowy start, mikrotransakcje, waluty premium, kolorowe przyciski „kup teraz”. Problem zaczyna się wtedy, gdy granica między zabawą a agresywną monetyzacją zaczyna się niebezpiecznie zacierać. I właśnie w tym miejscu na scenę wchodzi włoski urząd antymonopolowy.

Regulator we Włoszech rozpoczął dochodzenie wobec Activision Blizzard, należącego do Microsoftu, przyglądając się praktykom stosowanym w takich hitach jak Diablo Immortal oraz Call of Duty Mobile. Na celowniku znalazły się trzy kluczowe kwestie: promowanie zakupów w aplikacji, ochrona nieletnich oraz jasność praw graczy.

Free-to-play czy pay-to-win?

W przypadku Diablo Immortal temat wraca jak bumerang. Gra od premiery budziła kontrowersje, a mechaniki zachęcające do wydawania realnych pieniędzy były krytykowane nawet przez najbardziej wyrozumiałych fanów serii. Włoski regulator sprawdza, czy systemy te nie są projektowane w sposób nadmiernie manipulacyjny, szczególnie wobec młodszych użytkowników.

Podobne wątpliwości pojawiły się przy Call of Duty Mobile. Choć to tytuł znacznie bardziej „przystępny”, to nadal opiera się na skrzynkach, przepustkach bojowych i ograniczonych czasowo ofertach, które mogą wywierać presję na graczy.

Gdzie są rodzice?

Drugim istotnym punktem dochodzenia jest kontrola rodzicielska. Regulator chce ustalić, czy zabezpieczenia są wystarczająco czytelne i skuteczne, oraz czy rodzice rzeczywiście mają realne narzędzia do kontrolowania wydatków swoich dzieci. Bo jedno to formalna możliwość ustawienia limitów, a drugie - ich faktyczna przejrzystość i łatwość użycia.

Prawa gracza pod znakiem zapytania

Trzecia kwestia dotyczy niejasnych informacji o prawach konsumenta. Co dokładnie kupuje gracz? Cyfrowy przedmiot? Szansę na przedmiot? Tymczasowy dostęp? Jeśli odpowiedzi na te pytania są ukryte w gąszczu regulaminów, urząd widzi w tym potencjalny problem.

Sygnał ostrzegawczy dla całej branży

Na razie mówimy o dochodzeniu, nie o wyroku. Ale sam fakt, że Microsoft - jeden z największych graczy na rynku - trafia pod lupę europejskiego regulatora, jest wyraźnym sygnałem. Mobilny gaming to dziś ogromne pieniądze, ale też rosnąca presja ze strony instytucji, które coraz uważniej patrzą na to, jak te pieniądze są wyciągane z kieszeni graczy.

Jeśli Włosi pójdą o krok dalej, podobne kontrole mogą szybko pojawić się w innych krajach UE. A wtedy pytanie nie będzie już brzmiało czy branża musi się zmienić, tylko jak bardzo.

Bo free-to-play free-to-playem, ale granica między sprytną monetyzacją a nadużyciem jest cieńsza, niż wielu wydawcom się wydaje.

Komentarze

Reklama


Popularne posty z tego bloga

Tak się robi PS Plus Extra. Jeśli przeciek się potwierdzi, styczeń wygrywa

PS Plus Essential na grudzień - Sony wreszcie dorzuca coś ekstra. I to pięć razy.

Stranger Things: Tales from ’85 - powrót do Hawkins w zupełnie nowej formie

PS Plus na grudzień: Rockstar z prezentem dla graczy!

Dawnwalker - kuszący mrok i marketing, który „umie robić robotę”

Reklama