Dawnwalker - kuszący mrok i marketing, który „umie robić robotę”
Rebel Wolves wracają z kolejną porcją mroku - i choć najnowszy materiał z Dawnwalkera nie odkrywa przed nami zbyt wielu kart, potrafi zassać jak bagno po deszczu.
Wideo wygląda jak starannie przygotowany teaser: więcej tu klimatu niż konkretów, a gameplayu jest jak na lekarstwo. Ale co z tego, skoro studio doskonale rozumie, jak budować napięcie? Krótko mówiąc: umieją w marketing - i zwiastun robi wrażenie.
Pierwsze skrzypce gra tu atmosfera. Mgły, monumentalne ruiny, posmak brutalnego dark fantasy - wszystko to podane w 4K, jakby Rebel Wolves krzyczało: „patrzcie, tu będzie grubo”. Do tego dochodzi ścieżka dźwiękowa, która… no cóż - bardzo, bardzo przypomina to, co znamy z Wiedźmina 3. I w tym przypadku to komplement. Jeśli coś pachnie Dzikiem Gonem, a brzmi tak dobrze, jak tamten soundtrack, trudno narzekać. Raczej uśmiechasz się pod nosem i mówisz: „bierzcie moje godziny wolnego czasu”.
Oczywiście - do chłodnej oceny wciąż daleko. Z materiału trudno wywnioskować, jak będzie działała walka, jak poprowadzą fabułę i czy pod warstwą klimatu kryje się coś więcej niż pięknie zmontowany trailer. Ale nie będę udawał: strasznie się na tę grę zapaliłem - jak wampir na świeżą krew dziewicy. I byłoby zwyczajnie szkoda, gdyby z tego wszystkiego wyszedł tylko przyzwoity „średniak”.
Na razie więc - czekamy. Z nadzieją, że Dawnwalker okaże się przynajmniej dobry, a najlepiej: takim RPG-iem, który zostaje w głowie na długo. Bo jeśli zawartość dorówna oprawie, to Rebel Wolves mogą mieć w rękach coś naprawdę dużego.



Komentarze
Prześlij komentarz