MachineGames celuje podwójnie: „Wolfenstein III” wraca, a na horyzoncie taktyczny multiplayer w stylu Rainbow Six Siege
Wygląda na to, że MachineGames nie zamierza długo odpoczywać po swoich ostatnich projektach. Z najnowszych, niezależnych doniesień branżowych wynika, że szwedzkie studio pracuje równolegle nad dwoma ambitnymi tytułami: długo wyczekiwanym „Wolfenstein III” oraz nową grą multiplayer, inspirowaną formułą Rainbow Six Siege. Jeśli te informacje się potwierdzą, mówimy o jednym z najciekawszych planów wydawniczych w segmencie FPS-ów ostatnich lat.
Wolfenstein III - domknięcie trylogii, na które czekamy od lat
Fani serii Wolfenstein od dawna wiedzą jedno: historia B.J. Blazkowicza nie została jeszcze opowiedziana do końca. The New Order i The New Colossus jasno sugerowały, że mamy do czynienia z trylogią, ale od premiery drugiej części minęło już sporo czasu, a Youngblood - delikatnie mówiąc - nie spełnił oczekiwań wszystkich graczy.
Według obecnych raportów „Wolfenstein III” faktycznie powstaje i ma być pełnoprawną kontynuacją głównej linii fabularnej. To oznacza: powrót brutalnej, alternatywnej historii świata, nacisk na dynamiczną, oldschoolową strzelaninę, oraz finał opowieści, który MachineGames planowało od lat.
Dla studia to również okazja, by odzyskać pełne zaufanie fanów i przypomnieć, dlaczego ich Wolfensteiny uchodzą za jedne z najlepiej zaprojektowanych FPS-ów single-player ostatniej dekady.
Taktyczny multiplayer - MachineGames wychodzi ze strefy komfortu
Drugim, znacznie bardziej zaskakującym projektem jest nowa gra multiplayer, która ma czerpać inspiracje z Rainbow Six Siege. Brzmi intrygująco - i odważnie.
Jeśli plotki są prawdziwe, nie będzie to typowa sieciowa strzelanka „na respawny”, lecz taktyczny FPS oparty na współpracy zespołowej, planowaniu i precyzji. Innymi słowy: wolniejsze tempo, większa kara za błędy i nacisk na role w drużynie.
Dla MachineGames to spora zmiana kierunku. Studio od lat kojarzone jest głównie z kampaniami fabularnymi dla jednego gracza, więc wejście na pole competitive multiplayera można odczytywać jako próbę: dywersyfikacji portfolio, dostosowania się do realiów rynku, oraz sprawdzenia się w gatunku zdominowanym przez kilku gigantów.
Ryzyko? Ogromne. Potencjał? Równie duży.
Dlaczego właśnie teraz?
Timing wydaje się nieprzypadkowy. Rynek FPS-ów potrzebuje dziś mocnych marek single-player, ale jednocześnie wciąż nagradza gry-usługi, które potrafią utrzymać graczy na lata. Połączenie Wolfensteina III z nową, sieciową marką wygląda jak strategiczny ruch mający zabezpieczyć przyszłość studia na kilku frontach jednocześnie.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że MachineGames działa pod skrzydłami Microsoftu i Bethesdy, co daje im komfort finansowy i czas potrzebny na eksperymenty.
Podsumowanie: ambicje na najwyższym poziomie
Na razie mówimy o doniesieniach, nie oficjalnych zapowiedziach, ale skala i spójność informacji sugerują, że coś jest na rzeczy. Jeśli MachineGames faktycznie dowiezie oba projekty, możemy otrzymać: epickie zwieńczenie historii Wolfensteina, oraz nową jakość w taktycznych shooterach multiplayer.
Pozostaje czekać na oficjalne potwierdzenie - być może podczas jednego z nadchodzących pokazów Xboxa. Jedno jest pewne: MachineGames znów trafia na radar całej branży.



Komentarze
Prześlij komentarz