Sony ma plan. Gracze mogą go nie polubić
Mam pewne przemyślenia co do strategii Sony względem PlayStation
Jak już wszyscy wiemy, w 2028 roku japoński gigant kasuje płyty z grami. Jest to nieodwołalna decyzja - pojawiły się już naklejki na pudełkach z PlayStation 5, a przecież nie mogą się zmarnować - i Sony na bank jej nie zmieni.
Podobno to my wybraliśmy cyfrę, a PlayStation robi wszystko, aby zadowolić graczy. I jest w tym po części prawda. Tyle że moim zdaniem pudełka i cyfra mogłyby spokojnie koegzystować w swoich środowiskach naturalnych, nie zagryzając się wzajemnie w odwiecznej walce o przetrwanie i pieniądze chciwej korporacji.
Ale jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze. I tak jest również w tym przypadku.
Sony zmienia profil swoich fabryk, które do tej pory tłoczyły płyty z grami, i przestawia je na produkcję jakichś tam podzespołów do serwerów AI. Japoński gigant chce więc również ugryźć kawałek tego tortu i, korzystając z obecnej popularności sztucznej inteligencji, zarobić sporo kasy, zanim cała bańka pęknie.
Jak widzicie, wszystko jest doskonale przemyślane.
Sony doskonale wie, że część graczy odpłynie od PlayStation i nie kupi kolejnej konsoli tej marki. Ale przecież wszystko jest wliczone w koszty. Sprzeda się mniej konsol? Podwyższymy cenę PS Plus. Będzie mniej subskrybentów? To zwiększymy ceny gier. W końcu Sony ma monopol na cyfrowy sklep i może sobie na to pozwolić.
Japoński gigant umyje rączki i całą winę zrzuci na wciąż rosnące koszty produkcji. A jeśli kasa z PlayStation przestanie się zgadzać, to przecież Sony zarobi mnóstwo hajsu na produkcji podzespołów do serwerów AI. Wszystko się wyrówna. Ba, obstawiam nawet rekordowe zyski, przy których inwestorzy będą klaskali uszami.
Niezadowolenie graczy będzie spore, no ale cóż zrobić? Liczy się przecież tylko pieniądz.
I teraz najlepsze.
Bańka AI kiedyś zapewne pęknie. Sony nie będzie już zarabiać na niej takich pieniędzy jak obecnie. I wtedy, niczym rycerz na białym koniu, japoński gigant ogłosi, że wraca do płyt.
„Słuchamy naszych graczy!”
No takie Sony jest wspaniałe.
Wtedy zapewne PlayStation 7 z napędem ponownie będzie bić rekordy sprzedaży. Wszak trzeba pokazać korporacji, że my, gracze, popieramy taką decyzję. Kupimy więc trzy konsole.
Najpierw podstawową. Później odchudzoną. Na końcu oczywiście tę ostateczną - wersję PRO o ogromniastej mocy, która zapewni najlepsze i niezapomniane doznania podczas grania w gry wideo.
Ale jest jeszcze jeden scenariusz. Znacznie mniej optymistyczny.
Kryzys w branży gier wideo jeszcze bardziej się pogłębi. Konsole i podzespoły będą tak drogie, że wspaniałe Sony, chcąc dać nam możliwość grania bez konieczności zaciągania kredytu hipotecznego na sprzęt albo sprzedawania mniej potrzebnych organów do życia, wypuści „konsolę” przeznaczoną wyłącznie do grania w chmurze.
I wtedy problem płyt rozwiąże się sam.
Nie będzie płyt.
Nie będzie napędu.
Nie będzie nawet konsoli.
Będzie tylko abonament.
Bo przecież tego właśnie chcieliśmy.



Jeśli Xbox będzie działał jak zawsze to co bardziej konserwatywni gracze przejdą w retro. Sam będę dalej uzupełniał zbiory, ale nowej generacji nie ruszę.
OdpowiedzUsuńJa zastanawiam się nad Switchem 2 i PC.
UsuńSwitch 2 jeszcze opłaca się teraz kupić. Pc warto poczekać
Usuń