Rebel Wolves idzie pod prąd. Koniec z bezmyślnym czyszczeniem mapy w nowym RPG weteranów z CDPR

Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do tego, że współczesne gry RPG cierpią na gigantomanię. Ogromne, puste światy zapychane setkami powtarzalnych pytajników i główny wróg, który grzecznie czeka na nas na końcu mapy, podczas gdy my zbieramy zioła dla okolicznych wieśniaków. Rodzime studio Rebel Wolves, założone przez współtwórców Wiedźmina 3, zamierza z tym brutalnie zerwać. Pierwsze wrażenia dziennikarzy z pokazu The Blood of Dawnwalker zapowiadają produkcję, która stawia na bezwzględny upływ czasu i organiczne konsekwencje.

​Zegar tyka, a świat nie wybacza

​Największym zaskoczeniem dla mediów okazała się konstrukcja świata gry, czyli mrocznego Vale Sangora. Główny bohater, rozdarty między ludzką a wampirzą naturą Coen, ma dokładnie 30 dni i nocy na uratowanie swojej rodziny. Co kluczowe, twórcy nie wprowadzili tu klasycznego, płynącego w czasie rzeczywistym zegara, który stresowałby gracza podczas czytania notatek czy zwykłej eksploracji. Czas jest tu walutą, którą płacimy za podejmowanie konkretnych misji.

​Przed wyruszeniem na zadanie specjalna klepsydra informuje nas, ile cennych godzin lub dni pochłonie dana wyprawa. W praktyce oznacza to, że ukończenie wszystkiego podczas jednego podejścia jest fizycznie niemożliwe. Trzeba kalkulować, wybierać i godzić się z tym, że pomagając jednej wiosce, skazujemy inną na pastwę losu. Co najciekawsze, w The Blood of Dawnwalker nie uświadczymy tradycyjnego napisu „Game Over” po zawaleniu misji. Studio implementuje zasadę failing forward – porażka, spóźnienie czy śmierć kluczowego NPC nie cofają nas do punktu kontrolnego. Opowieść toczy się dalej, po prostu z drastycznie gorszym dla nas skutkiem.

Dwie twarze wampira

​Dziennikarze, którzy mieli okazję sprawdzić wczesną wersję gry, chwalą też wyraźny podział rozgrywki na dzień i noc. Jako wampiryczny Dawnwalker, za dnia Coen musi polegać na tradycyjnej szermierce (opartej na kierunkowych blokach i parowaniu) oraz magii. Wtedy też łatwiej o dyplomację. Prawdziwe oblicze bohatera ujawnia się jednak po zmroku – to wtedy zyskujemy nadludzką mobilność, możliwość teleportacji w cieniu i brutalną siłę szponów. Balansowanie między regeneracją zdrowia za pomocą picia krwi a zachowaniem resztek człowieczeństwa ma być kluczowym elementem mechaniki, wpływającym nawet na to, jak reagują na nas postacie niezależne w trakcie dialogów.

​Wszystko to spina scenariusz, w którym czuć weteranów odpowiedzialnych za najlepsze questy w trzecim Wiedźminie. Dialogi są wyraziste i mięsiste, relacje między bohaterami naturalne, a moralne wybory dalekie od czarno-białego podziału.

​Rebel Wolves celuje w 50–70 godzin skondensowanej, głębokiej rozgrywki na Unreal Engine 5. Czy powrót do takich zasad okaże się strzałem w dziesiątkę? Przekonamy się już tej jesieni – premiera The Blood of Dawnwalker na PC, PS5 i Xbox Series X/S zaplanowana jest na 3 września.


Komentarze

Reklama


Popularne posty z tego bloga

PS Plus Extra na luty 2026 wycieka. Sony szykuje wyjątkowo mocną ofertę

Plotka: mocny PS Plus Extra w marcu. Do katalogu mogą trafić dwa wielkie hity

Marzec w PS Plus Extra - miało być grubo, a wyszło… po prostu solidnie

Tak się robi PS Plus Extra. Jeśli przeciek się potwierdzi, styczeń wygrywa

PS Plus Essential - kwiecień 2026. Soulslike na czele i powrót legendy

Reklama