Nowy „Resident Evil” zrzuca pancerz akcji. Zwiastun zapowiada duszny survival horror w stylu Silent Hill

Sony Pictures Entertainment oficjalnie zaprezentowało pierwszy zwiastun nowej ekranizacji kultowej serii Resident Evil. Reakcje widzów są niemal jednoznaczne: po latach kinowych eksperymentów z przeładowaną akcją i superżołnierzami, marka wreszcie próbuje wrócić do tego, czym zdobyła serca graczy pod koniec lat 90. – do bezradności, izolacji i gęstego, czystego strachu.

​Co ciekawe, zaprezentowane materiały budzą wśród fanów bardzo konkretne skojarzenia. Nowy film klimatem zaskakująco mocno zbliża się do atmosfery znanej z serii Silent Hill.

​Zwykły człowiek w nocy, w której upadło Raccoon City

​Głównym bohaterem zapowiedzi nie jest żaden wyszkolony agent specjalny, jak Leon S. Kennedy czy Chris Redfield, ani uzbrojony po zęby komandos S.T.A.R.S.

​Zamiast tego w centrum wydarzeń staje Bryan – zwykły kierowca transportu medycznego. Skuszony podwójną stawką za wyjazd poza bezpieczną strefę, bierze zlecenie na przewiezienie pojemnika z organem do przeszczepu (oznaczonego jako B-7) do szpitala Raccoon City General.

​To właśnie z perspektywy szarego człowieka obserwujemy nagłą i gwałtowną katastrofę miasta:

  • Utrata łączności: Zerwane połączenia telefoniczne, brak zasięgu i brak jakiejkolwiek reakcji ze strony policji.
  • Brak przygotowania: Bryan nie ma pojęcia o broni ani taktyce. Jego paniczne szukanie amunicji („Bullets, bullets, bullets…”) idealnie oddaje mechanikę survival horroru, w której każdy nabój jest na wagę złota.
  • Błyskawiczny upadek: Miasteczko pogrąża się w chaosie w zaledwie kilka godzin, a bohater z prostego kuriera staje się uciekinierem walczącym o przetrwanie.

​Mniej Michaela Baya, więcej psychologicznego mroku

​To, co najbardziej rzuca się w oczy w nowym zwiastunie, to odrzucenie estetyki znanej z filmów Paula W.S. Andersona. Zamiast wybuchów, pościgów i efektownych akrobacji, twórcy stawiają na:

  1. Kameralność i osamotnienie: Postać osamotniona w mroku, próbująca po prostu wrócić do bliskich, przypomina klasycznych protagonistów z Silent Hill (jak Harry Mason czy James Sunderland).
  2. Tajemnicę rekwizytu: Przesyłka B-7 staje się osią fabuły. Jak sugeruje tajemniczy Carl, zawartość pojemnika jest czymś znacznie groźniejszym, niż wydaje się Bryanowi.
  3. Klaustrofobiczne lokacje: Zwieńczenie trasy w szpitalu miejskim (Raccoon City General) to klasyczny motyw gatunku, gwarantujący duszne korytarze i mroczne zakamarki.

​Czy to wreszcie ekranizacja, na jaką czekali fani?

​Pierwszy materiał daje jasny sygnał: twórcy chcą zrezygnować z taniego efekciarstwa na rzecz budowania napięcia i niepokoju. Odcięcie bohatera od świata, brak wiedzy o tym, co naprawdę dzieje się wokół, oraz ciągłe poczucie zagrożenia mogą być strzałem w dziesiątkę.

​O tym, czy nowy Resident Evil utrzyma ten gęsty, powolny klimat przez cały seans, przekonamy się już niedługo. Zapowiada się jednak jedno z najciekawszych podejść do kinowego survival horroru od lat.


Premiera kinowa nowego Resident Evil zaplanowana jest na 18 września 2026 roku (w niektórych krajach europejskich, np. we Francji, film wejdzie do kin 16 września).

​Za reżyserię odpowiada Zach Cregger (twórca wysoko ocenianego horroru Barbarian), co dobrze tłumaczy odważny zwrot w stronę bardziej mrocznego, gęstego klimatu, a w rolę głównego bohatera, Bryana, wciela się Austin Abrams.

Komentarze

Reklama


Popularne posty z tego bloga

PS Plus Extra na luty 2026 wycieka. Sony szykuje wyjątkowo mocną ofertę

Plotka: mocny PS Plus Extra w marcu. Do katalogu mogą trafić dwa wielkie hity

Marzec w PS Plus Extra - miało być grubo, a wyszło… po prostu solidnie

Tak się robi PS Plus Extra. Jeśli przeciek się potwierdzi, styczeń wygrywa

PS Plus Essential - kwiecień 2026. Soulslike na czele i powrót legendy

Reklama