Crimson Desert - miało być RPG-owe objawienie, wyszedł… bardzo ładny bałagan. Przegląd recenzji

Są takie gry, które jeszcze przed premierą rosną do rangi zbawiciela gatunku. Crimson Desert właśnie taką łatkę dostał. Miał być nowy Wiedźmin, Red Dead Redemption i jeszcze dorzucić coś od siebie. No i dorzucił - głównie chaos.

Pierwsze recenzje już spłynęły i… cóż, zamiast rewolucji mamy solidne „jest dobrze, ale”. Średnia w okolicach 78% mówi wszystko: to nie katastrofa, ale też zdecydowanie nie ten poziom, na który wielu liczyło.

Największy plus? Walka. I to bez dyskusji.

Recenzenci są tu zaskakująco zgodni - system walki to absolutny top. Dynamiczny, efektowny, dający sporo swobody. W końcu coś, co nie jest tylko „kliknij szybciej niż przeciwnik”. Problem w tym, że nawet najlepsza walka nie uniesie całej gry, jeśli reszta kuleje.

Świat? Piękny. Tylko co z tego.

Crimson Desert wygląda momentami jak pokaz możliwości silnika graficznego. Krajobrazy, animacje, fizyka - wszystko się zgadza. Tyle że po kilku godzinach zaczyna się klasyczne pytanie: co tu właściwie robić? Bo sam widoczek gry nie sprzeda.

I tu wchodzi fabuła… cała na przeciętnie.

Największy zarzut powtarza się niemal wszędzie: historia nie dowozi. Questy są powtarzalne, postacie niespecjalnie zapadają w pamięć, a całość nie ma tej iskry, która ciągnie gracza dalej. Innymi słowy - nie jest źle, ale nie ma o czym opowiadać znajomym.

Za dużo wszystkiego, za mało porządku.

Crimson Desert próbuje być wszystkim naraz. RPG, sandboxem, symulatorem życia, a momentami wręcz MMO dla jednego gracza. Efekt? Przeładowanie mechanikami i chaos, szczególnie na początku. Zamiast płynnego wejścia dostajemy ścianę systemów i „radź sobie”.

Technikalia też nie są bez winy.

Zwłaszcza na konsolach pojawiają się obawy o wydajność. 30 FPS w takiej produkcji w 2026 roku to już nie „kompromis”, tylko raczej sygnał ostrzegawczy. I wielu graczy ma tu bardzo konkretne flashbacki z pewnej premiery sprzed kilku lat…

Czy to w takim razie zawód?

To zależy, czego oczekiwałeś. Jeśli liczyłeś na RPG, który zmieni gatunek - tak, zawód. Jeśli chciałeś dużej, efektownej gry z dobrą walką i masą systemów - możesz być zadowolony.

Najtrafniejsze określenie, jakie przewija się w recenzjach, to „nieoszlifowany diament”. Tylko że problem z takimi diamentami jest jeden - zanim ktoś je oszlifuje, część ludzi zdąży stracić zainteresowanie.

Podsumowanie bez marketingu:

Crimson Desert to gra ambitna, momentami świetna, ale równie często pogubiona we własnych pomysłach. Nie jest to ani katastrofa, ani objawienie. Raczej solidne 7,5/10, które mogło być czymś znacznie większym.

I chyba właśnie to boli najbardziej.

Komentarze

Reklama


Popularne posty z tego bloga

PS Plus Extra na luty 2026 wycieka. Sony szykuje wyjątkowo mocną ofertę

Plotka: mocny PS Plus Extra w marcu. Do katalogu mogą trafić dwa wielkie hity

Marzec w PS Plus Extra - miało być grubo, a wyszło… po prostu solidnie

Tak się robi PS Plus Extra. Jeśli przeciek się potwierdzi, styczeń wygrywa

PS Plus na marzec 2026. Sony dorzuca potwory, golfa i MMO na setki godzin

Reklama